10 powodów, dla których lubię Londyn

Za co lubię Londyn

Londyn to miasto niezwykłe. Przekonać można się o tym na każdym kroku. Fascynację stolicą Wielkiej Brytanii widać w literaturze, filmie czy biznesie. W sztuce i kulturze napotkać można mnóstwo odniesień do Londynu. Jest to potwierdzeniem, jak wiele osób fascynuje się losami tego miasta. Ja też je lubię. Za co? Sprawdźcie w moim artykule.

Jak możesz być zmęczona Londynem?! Samuel Johnson powiedział, że ktoś, kto jest zmęczony Londynem jest zmęczony życiem. – Elizabeth Wurtzel – Kraina prozaca

Tysiące kultur w jednym mieście

W Londynie bez problemu można znaleźć przekrój kultur całego świata. Spacerując po mieście, można trafić do dzielnic zamieszkanych przez polskich emigrantów, przybyszów z Afryki czy Bliskiego Wschodu, a także natknąć się na ślady kultury żydowskiej. Będąc w Londynie, możesz więc poznać nie tylko kulturę Wielkiej Brytanii, ale i innych narodów i krajów. Chociaż mieszanki kultur w Londynie nie brakuje, to miasto zachowuje przy tym swój na wskroś brytyjski charakter.

Kreatywność przede wszystkim

Różnorodność, o której wspomnieliśmy powyżej, sprawia, że Londyn to miasto kreatywności. Od stuleci przyciągało wybitne osobowości. Mieszkali i tworzyli w nim wielcy artyści, malarze, pisarze, poeci, literaci, muzycy, aktorzy czy naukowcy. Szukali tu inspiracji dla swojej twórczości. To właśnie dzięki temu Londyn jest miastem, które tak często występuje w filmach, książkach czy piosenkach.

Całe mnóstwo możliwości

Londyn to miasto, w którym wszystkie drzwi stoją otworem. Niezliczone możliwości czekaj zarówno na polu zawodowym, jak i prywatnym!

Zawsze zaskakujący

Londyn można zwiedzać przez całe życie, a i tak nie pozna się go w całości. Miasto nie przestaje zaskakiwać i fascynować. Każda dzielnica ma swój odrębny charakter i osobowość. Żadna nie jest nudna, każda tętni życiem i zdumiewa pozytywną energią.

Epickie życie nocne

Nocne życie w Londynie porywa i nie pozwala o sobie zapomnieć zbyt szybko. Fani dobrej zabawy mogą wybierać pomiędzy kultowym West Endem z jego musicalami, filmowymi premierami na Leicester Square, hipsterskimi barami i restauracjami na East Endzie. Dla amatorów nocnych szaleństw czeka również legendarne nocne życie w Soho i Shoreditch. A wszystko to w rytm oryginalnej brytyjskiej muzyki, która oferuje brzmienia dla każdego.

Raj dla smakoszy

Kuchnia brytyjska przez wiele osób postrzegana jest jako niesmaczna i nieciekawa. Jednak jeśli faktycznie skosztujesz brytyjskich potraw, możesz być pozytywnie zaskoczony. W Londynie dostaniesz zarówno tradycyjne angielskie potrawy, jak i eksperymentalne dania serwowane w nietypowy sposób. Oprócz tego, co zjesz, możesz wybrać też gdzie zjesz. Stolica Wielkie Brytanii oferuje zarówno eleganckie restauracje, jak i uliczne bary szybkiej obsługi, oferujące przepyszne jedzenie.

Sportowe emocje

Anglia uważana jest za ojczyznę piłki nożnej, a sam Londyn jest siedzibą kilku największych na świecie klubów piłkarskich. Legendarny stadion na Wembley może pomieścić 90 000 kibiców, których doping rozbrzmiewa w całej dzielnicy Twickenham. Oprócz samych meczów piłkarskich w Londynie można śledzić rozgrywki NFL czy rugby. A to nie  koniec sportowych emocji? Na fanów wodnych sportów czeka basen na Stratford, w którym pływał Michael Phelps, rozrywki dostarczają również zielone korty Wimbledonu oraz Lord’s Cricket Ground, gdzie można zgłębić zasady krykieta.

W królewskim towarzystwie

Londyn to siedziba Brytyjskiej Rodziny Królewskiej. Członkowie rodu Windsorów mieszkają w Pałacu Buckingham czy Kensington, a także i w innych zakątkach miasta. Jeżeli chce przebywać trochę w królewskim towarzystwie, wybieram się na spacer wzdłuż The Mall czy obserwujemy zmianę warty Gwardii Królewskiej. Jeśli mało mi królewskich klimatów wyruszam w krótką podróż do podlondyńskiego Windsoru, gdzie czeka zamek z ponad 1000-letnią tradycją.

Zieleń dookoła

Holland Park, Kyoto Gardens, Greenwich Park, Primrose to tylko niektóre z londyńskich parków i zielonych terenów rekreacyjnych, które pozwalają zrelaksować się i odpocząć od szybkiego tempa życia. W londyńskich parkach znajdziesz nie tylko ciche zakątki, w których możesz zebrać myśli, ale i mnóstwo atrakcji, takich jak zoo, teatry czy baseny.

Nie tak łatwo go zapomnieć

Odwiedzać lub mieszkając w Londynie, czujesz się jak w centrum wszechświata. Nawet krótki pobyt w tym niezwykłym miejscu będzie przeżyciem, które przez długi czas trudno wyrzucić z pamięci. Przez długi czas będziesz jeszcze rozpamiętywał klimat stolicy Wielkiej Brytanii i atrakcje, które miało się okazję odwiedzić.

A Wy za co lubicie Londyn?

Czytaj więcej

Kobiety lepszymi kierowcami! – wiedziałem….

kierowcy

 

 

Najnowsze badania dowodzą, że kobiety są sprawniejszymi kierowcami od mężczyzn, jednak są zbyt skromne, by się do tego przyznać.

Wygląda na to, że stereotyp, zgodnie z którym kobiety wypadają blado w porównaniu z mężczyznami pod względem umiejętności kierowania pojazdem, jest nieprawdziwy.

Bez większych problemów pokonały one mężczyzn w testach. Badania wykazały, że mężczyźni o wiele chętniej podejmują ryzyko podczas prowadzenia samochodu, co nie przekłada się na bezpieczeństwo, nie zachowują wymaganego odstępu od auta jadącego przed nimi, ścinają zakręty, przejeżdżają na czerwonym świetle i rozmawiają przez telefon oraz piszą smsy podczas jazdy.

Kobiety natomiast są bardziej uprzejme i skoncentrowane podczas prowadzenia samochodu. O wiele lepiej radzą sobie na ruchliwych skrzyżowaniach i przestrzegają przepisów, dzięki czemu prowadzą pojazd bezpieczniej i nie są zagrożeniem dla innych kierowców na drodze. Co ciekawe same kobiety uwierzyły w nieprawdziwy stereotyp, zgodnie z którym za kółkiem gorzej wypadają od mężczyzn.

Źródło Polish Express

Czytaj więcej

O kobietkach, tym razem w krzywym zwierciadle

kobietyzle

Czekasz na wielką miłość i nadal nic? A czy wiesz, że istnieją typy kobiet, które do tego stopnia irytują facetów, że ci unikają ich jak ognia? Może ty także ciągle źle lokujesz swoje uczucia i stąd wciąż szukasz kobiety idealnej!

Oto, jakie typy wygrywają ranking na… najbardziej denerwujące. Spójrzmy na nie jednak z przymrużeniem oka.

  1. Alfa i omega

Określająca ją dewiza to trzy słowa: „Wiem wszystko najlepiej”. Przedstawiając się w nowym towarzystwie, zaczyna od wyliczenia wszystkich posiadanych dyplomów i koneksji. Wypowiada się autorytatywnym tonem, wyznaje poglądy własne oraz… mylne. Jej żywioł to udowadnianie innym, że nie mają racji. Na każdy temat.

Z poczuciem humoru raczej u niej krucho, szczególnie jeśli to ona znajdzie się na czyimś celowniku.

Korzyści: Możesz spokojnie wystawić encyklopedię „Britannica” na Allegro.

  1. Gaduła

Nie przestaje nadawać. Przeważnie szczegółowo opisuje otaczającą ją rzeczywistość: „O, chmurzy się… o, już wyszło słońce… o, dziura w chodniku… o, autobus nam uciekł…”, tak jakby nie zauważała, że inni też mają uszy i oczy. Co jakiś czas w jej tonie słychać święte oburzenie: „No spójrz na tę kobietę, co ona na siebie włożyła. Takie krzywe nogi i zakładać mini! Ja bym nigdy się w coś takiego nie ubrała…”.

Korzyści: Możesz włączyć automatycznego pilota i zdrzemnąć się trochę… Nic atrakcyjnego cię nie ominie.

  1. Niezadowolona

Kupiłeś jej róże? Bardzo ładne, ale ona wolałby fiołki. Wykupiłeś wczasy nad Morzem Czarnym? A dlaczego nie nad Egejskim? Dostałeś podwyżkę? No i co z tego? Chłopak jej przyjaciółki właśnie awansował na kierownicze stanowisko. I tak dalej.

Korzyści: Możesz się nie wysilać. Nie warto.

  1. Jasnowidząca

Wciąż przewiduje kataklizmy, nie ufa ani ludziom, ani losowi. Pełna obaw, podejrzewa, że życie tylko czeka na okazję, by sobie z niej zadrwić. Jedyne, co sprawia jej przyjemność to sytuacja, kiedy czarny scenariusz się sprawdza. Jej ulubione słowa? „Wiedziałam, że tak będzie!”, „A nie mówiłam?”.

Korzyści: Przy niej na pewno wyleczysz się ze skłonności do ryzyka.

  1. Zazdrośnica

W każdej kobiecie poniżej siedemdziesiątki widzi niebezpieczną rywalkę. Jeśli uśmiechniesz się miło do kasjerki, kelnerki, bileterki, masz jak w banku, że w domu urządzi ci piekło. W niektórych przypadkach od razu przystępuje do akcji odwetowej, robiąc ci scenę. Na przyjęciach nie odstępuje cię na krok. Gdy tylko uda ci się ją zgubić w tłumie, za chwilę czujesz na sobie jej oskarżycielski wzrok.

Korzyści: Masz gratis prywatnego ochroniarza.

  1. Niewolnica mody i urody

Od słońca robią się jej piegi, a wiatr niszczy jej fryzurę. Od trawy dostaje uczulenia, a jazda na rowerze grozi powiększeniem obwodu łydek. Nie chodzi też na spacery do lasu, bo obcasy okropnie zapadają się w mech. Na plażę zabiera ze sobą walizę z kosmetykami i dostaje histerii, gdy okaże się, że zapomniała grzebienia. Stara się nie śmiać, bo od tego pojawiają się „kurze łapki”.

Korzyści: Gwarantowana chwila samotności na spacerze w deszczu.

  1. Córeczka mamusi/tatusia

Wciąż wydzwania do mamusi, konsultuje z nią każdą decyzję, opowiada o szczegółach waszych randek. Praktycznie to tam, w jej domu rodzinnym, znajduje się centrum dowodzenia.

Korzyści: Komitywa z mamusią załatwia wszystko.

  1. Księżniczka

Oczekuje nieustającej adoracji. Otwierania drzwi, płacenia rachunków, odsuwania krzesła, ustępowania na każdym kroku. Jeśli zapraszasz ją do restauracji, musi być najlepsza, kiedy kupujesz bilety na przedstawienie, to tylko do loży dla VIP-ów.

Korzyści: Jeśli nie masz kolegów z wyższych sfer, nie jesteś zagrożony.

  1. Spryciara

Ma cię za inteligentnego inaczej. Wydaje krocie na markowe ciuchy, a tobie wmawia z niewinnym wyrazem twarzy, że „to wszystko leży w szafie od tysiąca lat, tylko ty, kochanie, nie pamiętasz”. Wmawia ci, że najnowszy model torebki Louis Vuitton kupiła w second handzie na rogu.

Korzyści: Jeśli jej uwierzysz, ominie cię ból głowy z powodu nadmiernych wydatków.

  1. Zakompleksiona

Wciąż w depresji z racji za dużego nosa, nie dość długich nóg lub na diecie z powodu rzekomej nadwagi. Zimą narzeka, że w ciepłych ubraniach wygląda grubo, a latem zakłada na siebie jeszcze więcej, by przypadkiem nie odsłonić kawałka nieatrakcyjnego ciała. Jeśli ma mały biust, kombinuje, by go powiększyć, ale jeśli natura obdarzyła ją szczodrze, garbi się i nosi dziwne ciuchy. Na komplementy reaguje nerwowo. Jeśli uznałeś ją za ładną, z pewnością wmówi ci, że cierpisz na wadę wzroku.

Korzyści: Nie musisz dostarczać jej rozrywek, jest wystarczająco skupiona na swoich mankamentach.

Joanna Godecka

Źródło PANORAMA

Czytaj więcej

Zestawienie idealne – Kobiety i Diamenty!

kobietyidiamenty

 

Tak… w diamentach jest coś magicznego! Dostrzegali to już mieszkańcy starożytnego Egiptu, przypisując diamentom nadprzyrodzoną moc łączenia miłości z wiecznością. Za boskie łzy uważali je antyczni Grecy. Jeżeli płakał, to zapewne ze szczęścia, arcyksiążę Maksymilian I Habsburg, który w XV wieku jako pierwszy oświadczył się wybrance swego serca pierścieniem z diamentem (wyznaczając w ten sposób nowe trendy). A współcześnie… któż nie zna słynnej piosenki „Diamonds are a girl’s best friend” w wykonaniu Marlin Monroe, siódmego z kolei filmu o przygodach Agenta 007 zatytułowanego „Diamonds Are Forever” czy niedawnego przeboju Rihanny „Shine bright like a diamond”?

A kto jest największą kolekcjonerką diamentów na świecie? Nie, żadna gwiazda filmowa czy dziedziczka fortuny finansowego magnata. To królowa angielska Elżbieta II posiada w swych zbiorach najcenniejsze diamenty, wśród nich Cullinan (w stanie surowym wielkości dużego grapefruita) oraz owiany legendami Koh-i-noor (co pewien czas Indie domagają się jego zwrotu, uważając, że podarowanie go Brytyjczykom w XIX wieku było nieco „wymuszone”). Nieznane fatum zaciążyło z kolei nad diamentem o nazwie Hope, podobno wykradzionym z posągu boga Ramy – Sity. Kolejnych jego właścicieli spotykały same nieszczęścia: drastyczne śmierci (w tym zagryzienie przez psy, gilotynowanie, zasztyletowanie i samobójstwa), załamania nerwowe, bankructwa, rozwody… Dzisiaj spokojnie (?) spoczywa on w muzeum w Waszyngtonie.

Zasada 4C

Diamenty, niezależnie od ich historii, posiadają też 4 obiektywne cechy, wedle których wyceniana jest ich wartość. Cechy te określone są jubilerską zasadą 4C. Pierwsze C to karat (ang. carat), czyli jednostka, w której wyraża się masę diamentów (1 ct = 0,2 g). Ciekawostką jest, że nazwa ta wywodzi się od angielskiego określenia nasion chleba świętojańskiego (carob), które w średniowieczu służyły do odważania wagi kamieni szlachetnych. Drugie C oznacza kolor (ang. color). Pomijając diamenty kolorowe – niezwykle rzadkie i cenne, diamenty przybierają barwę od najczystszej bieli (symbol D) do coraz bardziej widocznych odcieni szampana (kolejne litery w dół alfabetu). Im diament jest bielszy, tym cenniejszy. Istotna dla wartości diamentu jest też jego czystość, czyli trzecie C (ang. clarity). Tutaj także przyjęto uniwersalną dla całego świata skalę, w której najczystsze kamienie (tzn. takie, w których nie można dostrzec naturalnych zanieczyszczeń i uszkodzeń pod lupą jubilerską) otrzymują ocenę IF lub LC. Ostatnim C jest zaś szlif (ang. cut), czyli kształt, który nadany został diamentowi podczas obróbki. Najbardziej znany szlif to ten brylantowy, ale warto wiedzieć, że oszlifowane diamenty przybierają też formy serca, gruszki, owalu, łzy i ponad 200 innych wzorów! W szlifie liczy się przede wszystkim jego proporcja – im lepsza, tym lśnienie diamentów pełniejsze, a on sam jest cenniejszy.

Inwestycja w wieczność

Wraz z upływem czasu  diamenty stają się cenniejsze. Przyczyna jest tu oczywista – diamentów w ziemi jest coraz mniej (a pojawiające się od czasu do czasu pomysły typu: sprowadzenie ich z innych planet pozostawmy wielbicielom filmów gatunku science-fiction). Fakty są takie, że już około 2020 r. diamentowe złoża zostaną wyeksploatowane (przynajmniej z tych większych kamieni) – tak twierdzi największa wydobywcza firma świata De Beers. – Tymczasem popyt rośnie w tempie o 2 do 5 proc. w skali roku. Diamenty nie są dobrem odnawialnym, nowe już nie powstają, nie ma większych szans na odkrycie nieznanych do tej pory ich złóż, a część kopalni w Afryce już dziś się zamyka – mówi Adela Brabcova, prezes spółki Diamonds International Corporation Polska.

– Tymczasem diamenty masowo skupuje rynek azjatycki, przede wszystkim chiński. Dość wspomnieć o setkach milionów tamtejszych kobiet, które życzą sobie diamentowej biżuterii. A przecież diamenty wykorzystywane są także w przemyśle, dzięki swym unikalnym właściwościom fizycznym są niezbędne w nowoczesnych technologiach elektronicznych i kosmicznych – dodaje Adela Brabcova. Co roku odnotowuje się zatem wzrost wartości diamentów średnio od 6 do 18 proc. (w zależności od ich parametrów). Pytanie, co będzie się działo po 2020 r.?

Pewne jest to, że diament może być zarówno lokatą uczuć, jak i środków finansowych. Bezpieczną, o ile nie ulegnie się pokusom „okazjonalnych” zakupów przez internet czy od przypadkowych sprzedawców. I chociaż mało kto jest rzeczywistym ekspertem w sprawie diamentów, to inwestorowi, obok podstawowej wiedzy na ich temat, wystarczy dołączony do diamentu certyfikat.

– To swoista metryka konkretnego diamentu, wiarygodna, jeżeli wydana przez któreś z uznanych światowych laboratoriów gemmologicznych, jak International Gemological Institute (IGI), Hoge Raad voor Diamant Antwerp (HRD) czy Gem Trade Laboratory (GIA). Dokument taki zawiera najważniejsze informacje na temat diamentu, jest zatem niepodważalnym dowodem autentyczności i wartości kamienia – tłumaczy Adela Brabcova z D.I.C. Polska.

I pomyśleć, że diament to przecież zwykły kawałek węgla… Dobrze, prawie zwykły, bo 4 miliardy lat temu i 200 kilometrów pod powierzchnią ziemi, na skutek ekstremalnie wysokiego ciśnienia, zmienił swoją strukturę krystalizacji, stając się obiektem westchnień milionów kobiet na całym świecie.

Jak dbać o diamentową biżuterię?

– wyroby biżuterii diamentowej należy trzymać w oddzielnych pudełkach, ponieważ diament potarty o diament może powodować wzajemne zarysowanie;

– diamentowej biżuterii nie powinno nosić się podczas wykonywania ciężkiej pracy. W jej trakcie może poluzować się koronka przytrzymująca diament, a kamień wylecieć i bezpowrotnie się zgubić;

– wskazane jest profilaktyczne badanie często noszonej biżuterii, raz na około pół roku. Jubiler jest w stanie sprawdzić osadzenie kamienia, a w razie potrzeby je poprawić;

– najprostszym sposobem czyszczenia biżuterii z diamentem jest namoczenie jej w ciepłej wodzie z dodatkiem płynu do mycia naczyń, a następnie delikatne jej oczyszczenie miękką szczoteczką do zębów;

– efekt połysku i świeżości diamentu zwiększyć można, używając do czyszczenia amoniaku. Biżuterię należy umieścić na pół godziny w roztworze 1 do 100: 25-procentowego amoniaku i wody z płynem do mycia naczyń;

– biżuterię diamentową można także czyścić poprzez zanurzenie jej na godzinę w szklance czystego spirytusu.

Adam Studziński

 

Źródło PANORAMA

Czytaj więcej

Brunetki, blondynki ja wszystkie Was… Kobiety w każdym kobiecym rozmiarze mogą być piękne!

kobiety

 

Nowa kampania reklamowa producenta bielizny Lane Bryant przekonuje, że piękno to nie kwestia rozmiaru.

Wiosenna kampania domu handlowego zadebiutowała 6 kwietnia pod nazwą „I’m No Angel” w opozycji do bardzo szczupłych modelek, Aniołków Victoria’s Secret. Znane modelki o pełnych kształtach zaprezentowane zostały na czarno-białych zdjęciach autorstwa Cass Bird. Wśród nich znajduje się między innymi Ashley Graham, znana z kontrowersyjnej reklamy, która została wycofana przez jedną ze stacji ze względy na „zbyt duży dekolt”. Firma stawia sobie za cel udowodnienie, że każda kobieta może być seksowna, niezależnie od tradycyjnych i społecznych wzorców piękna. Dyrektor i prezes generalny Lane Bryant oświadczyła, że pragnie, aby te reklamy przekonały kobiety do pokochania każdej części siebie.

Oprócz tego, że reklamy pojawią się w telewizji, prasie czy na środkach transportu publicznego, marka działa też na kanałach społecznościowych. Firma wykorzystuje między innymi hastag # I’mNoAngel, którym każda z kobiet może oznaczyć swoje zdjęcie.

Lane Bryant nie jest pierwszą firmą, która wykorzystała w swoich reklamach puszyste modelki. Wcześniej zrobiła to między innymi Curvy Kate, marka sprzedająca biustonosze w rozmiarach od D do K, używając w reklamach modeli o różnych kształtach i rozmiarach.

Monika Matura

Źródło PANORAMA

Czytaj więcej

Dzień kobiet czyli … Polki czy Brytyjki? ;)

Kobiety

Zaniedbana, otyła, w rozciągniętym dresie i objadająca się chipsami – tak w skrócie wygląda stereotypowa Angielka. Polki też nie uchroniły się od stronniczych stereotypów, kojarząc się wyłącznie z pięknymi kobietami, wyjątkowo uległymi na męskie zaloty.

Czy w rzeczywistości różnimy się od siebie tak bardzo? Czy faktycznie istnieje podział na piękne Polki i brzydkie Wyspiarki?

Mówi się, że nie ważne, co nosi się na zewnątrz – ważne, co ma się w środku. Walka ze stereotypami jest jak walka z wiatrakami – można je łamać, ale w zasadzie jest to praca na daremne.  My – ludzie, uwielbiamy to robić. Uwielbiamy usprawiedliwiać kiepski stan rzeczy i doszukiwać się winy gdzieś indziej. Skoro w żadnej dziedzinie nie możemy stać się pionierem na skalę światową to chociaż kobietami się pochwalimy – tak utrwaliła się wizja pięknej Polki. Piękno jest pojęciem względnym, zatem trudno jest procentowo oszacować, jaki odsetek potwierdza tą regułę, a jaki jej zaprzecza.  Wiadomo, że 81% Polek uważa się za kobiety atrakcyjne, jednak zapytane o to, czy chętnie zmieniłyby coś w swoim wyglądzie – zdecydowana większość odpowiedziała, że tak. A jak wyglądamy w oczach innych? Średniego wzrostu, raczej drobnej budowy, lecz o atrakcyjnej figurze, niebieskooka blondynka – taki wizerunek Polki opisują Brytyjczycy. W kwestii ubioru czy makijażu mają jednak wątpliwości. Zdecydowana większość mężczyzn skarży się na zbyt mocny makijaż i wyzywający strój polskich kobiet. Mimo to uchodzimy jednak za kobiety skryte, które pomimo że posiadają duży iloraz inteligencji nie potrafią tego okazać. Przypuszczają, że jest to kwestia braku pewności siebie, czyli tzw. ,,pazura”.

Co to jest ,,brytyjski pazur”?

Wyspiarki uchodzą za dziewczyny bardzo rozrywkowe, które nie przywiązują szczególnej uwagi do swojego wyglądu – co nie oznacza oczywiście, że są zaniedbane – po prostu patrzą na siebie z dystansem. Nie mają problemu by wyjść na ulice z nieumalowanymi oczami, czy z kokiem na czubku głowy. Jak napisał A.A Gill w Sunday Times, dla Angielki bardziej liczy się „umiejętność usmażenia jajecznicy na kacu, pokonanie włamywacza lewym sierpowym, wypicia pinty piwa, opowiedzenia dowcipu, śmiania się z samej siebie, bycia kumpelką, bycia mamą.”

Jeśli żona – to tylko Polka

Wizerunek żony-polki to oczywiście czekająca na męża z ciepłym obiadem kobieta, najlepiej całująca w policzek zaraz po wejściu i wsuwająca mu na stopy ciepłe kapcie. Polkom nie przystoi wyjść na imprezę samej – bez partnera. Przecież tak nie wypada! Kobieta-anioł – można by rzec.  Nic dziwnego, że natrafiłam niedawno na portal internetowy, dzięki któremu obcokrajowcy mogli znaleźć swoją kandydatkę na żonę. Oczywiście dziewczyny o narodowości polskiej były na samym szczycie rankingu!

Coś się stało? Nie, nic.

Chyba doskonale nam – kobietom znany dialog. W brytyjskich związkach wygląda on nieco inaczej. Tutaj – panuje przekonanie, że jeśli mówisz, że tak jest to – tak po prostu jest.  Usprawnia to zdecydowanie relacje partnerskie, dlatego, że komunikacja między partnerami jest łatwiejsza. Anglicy nie tracą czasu na domyślanie się co może mieć na myśli jego dziewczyna i czy jeśli powie jej, że wygląda pięknie to zrozumie komplement, czy obrazi się, że w pozostałe trzysta sześćdziesiąt cztery dni w roku piękna nie jest. Dzięki takiej otwartości Angielek związki na Wyspach są bardzo prawdziwe i opierają się przede wszystkim na bezpośredniości. To w końcu ich wrodzona cecha.

Polka vs. Angielka

Mówiąc o kobietach trudno jest stwierdzić jednogłośnie, co jest prawdą, a co mitem. Są to istoty na tyle skomplikowane, że jeden artykuł nie jest nawet namiastką do tego by spróbować zrozumieć, co siedzi w ich głowach.  Z pewnością mieszanka tych narodowości byłaby połączeniem jak z bajki. Pewne jest jedno, jeśli jesteś mężczyzną i czytasz ten tekst, to pamiętaj by nigdy nie całować Angielki w rękę na powitanie, bo możesz dostać po uszach prawie tak samo, jak gdy 8 marca nie kupisz Polce czekoladek.

Autor: Agnieszka Pastor

Źródło: PANORAMA

 

Czytaj więcej

“Polka to idealna żona” (Obym miał tyle szczęścia … – Tomasz)

urodaNajpiękniejsze, seksowne i wierne – tymi słowami charakteryzuje największe zalety Polek bloger David Huerta. Napisana z przymrużeniem oka i humorem charakterystyka naszych rodaczek wielu przypadła do gustu i w kilka dni po publikacji została udostępniona użytkownikom Facebooka 11 tysięcy razy.

Wpis zatytułowany „Dlaczego powinieneś poślubić dziewczynę z Polski” zawiera 15 powodów, żeby to zrobić. Bloger do głównych zalet zalicza intelekt, znajomość języków obcych i sekret wyglądania znacznie młodziej, niż wynikałoby to z metryki. Podkreśla też różnorodność ich urody. Bo niezależnie od wzrostu, koloru włosów i oczu, wyglądają pięknie.

Meksykanina mieszkającego w Warszawie zachwyciła również silna głowa Polek oraz otwartość na poznawanie nowych rzeczy, przy jednoczesnym przywiązaniu do tradycji i kultury kraju.

Autor bloga mieszka w Polsce od dwóch lat. Pochodzi z Meksyku, skąd przyjechał do Warszawy. Przyznaje, że długo przygotowywał się do tego wpisu, a bezpośrednią inspiracją były prośby ze strony czytelniczek bloga.

Na pytanie jednego z czytelników, czy sam wybrał Polkę na swoją żonę, autor wpisu odpowiedział, że jeszcze nie, ale na pewno to zrobi w przyszłości.

Całość w języku angielskim jest do przeczytania na blogu chido-fajny.com

Źródło: POLISH EXPRESS

Czytaj więcej